Search
  • David Weidemann

Karma musi być uwzględniona, ale praca z karmą to już zbyt mało.

Istniejemy w mocy rozpędu kontraktów karmicznych. W świecie dusz obiecaliśmy ludziom, których spotkamy na Ziemi, że odtańczymy taniec wspólnego doświadczenia. Wybraliśmy ród, rodziców, czas i miejsce narodzin, aby mogli nam dostarczyć predyspozycji do planu jaki mamy na czas danego wcielenia. Logujemy się do systemu, inkarnujemy i zapominamy o naszym planie, aby móc go przeżywać w pełni, bez “spoilerów”, bez taryfy ulgowej.

I teraz siedzimy sobie na krześle, na ludzkim tyłku, czytamy ten tekst, a wokół świat wyglądający na bardzo rzeczywisty. W nim sprawy, bliskie i dalekie, domowe i zagraniczne, wyglądające na bardzo prawdziwe. Technologia, w której funkcjonujemy zdaje egzamin. Wszystko wygląda jak jedyna słuszna rzeczywistość. Brawo my! Zwłaszcza nasze wysokie, wielowymiarowe poziomy, które zbudowały nam tę zabawkę.

Jeśli coś zdaje się przyjemne albo pożyteczne, nie zastanawiamy się z reguły zbyt długo i korzystamy. Jeśli jednak przytrafia nam się krzywda lub niewygoda, i już jesteśmy na tyle świadomi, żeby to zauważyć, podnosimy alarm, zbroimy się w techniki obrony granic (osobistych lub państwowych), ponieważ “zagrożenie jest realne”. Wiemy, bo tak czujemy, bo tak wygląda. Bo co jeśli to nie jest tylko iluzja? Siła “grawitacji” przygody generowanej karmicznie jest ogromna i będzie nas trzymać w naszej pozycji. Do naszej ludzkiej świadomości będą wysyłane sygnały, że mamy uczestniczyć w danej sytuacji odgrywając określoną, umówioną na wysokich poziomach, rolę. Znajdujemy się w pochwyceniu. Taniec chce być odtańczony. Dusza, nasz wysoki poziom, chce, aby karma się wyrównała, aby równomiernie odgrywać rolę sprawcy i ofiary. Karma pragnie równowagi, żeby system mógł funkcjonować. Zło musi się wyrównać z dobrem, radość z cierpieniem, bieda z bogactwem. Koło karmiczne kręci się a my w nim.

Moc kontraktu karmicznego prowadzi nas w danej relacji. Dostarczamy i otrzymujemy już obiecane. Kiedy jako ludzie uświadamiamy sobie istnienie kontraktów karmicznych, pierwszym odruchem jest chęć ich zerwania. Potem nabieramy odpowiedzialności i podchodzimy do kontraktów z szacunkiem i uznaniem własnej woli, która brała udział ich zawiązywaniu. Uznajemy kontrakty i prosimy o wyjście z nich. Uczymy się prosić siebie, drugą stronę oraz Siłę Wyższą, która dostarcza nam energii na budowanie oraz rozwiązywanie. I tak uczymy się rozwiązywać kontrakty karmiczne skutecznie, ale co przychodzi potem?

Dusza szuka realizacji pomysłu, który miał być dostarczony przez wypełnienie kontraktu. Kontraktu już nie ma, ale koncept na przygodę wciąż istnieje w świadomości. Rośnie potrzeba zawiązania kontraktu na nowo, na innych warunkach albo z kimś innym, gdzieś indziej. Energia woli danego doświadczenia szuka ujścia. Nasze wyższe ja wciąż ma potrzebę doświadczenia czegoś, czego człowiek już doświadczać nie chce. Tutaj następuje coś, co dla wielu może się wydać niewyobrażalne: dusza generuje kolejny kontrakt, aby zaspokoić swoją potrzebę. To jak sprzedać samochód (którego nie lubimy) i kupić inny (którego jeszcze bardziej nie lubimy). Dusza silnie wierzy, że dana przygoda musi się jej przytrafić, jak nie tak, to inaczej. Człowiek już nie chce, dusza chce dalej. Wbrew popularnemu przekonaniu, nasze wyższe poziomy nie zawsze chcą dla nas spełnienia. Czasem chcą swojego spełnienia naszym kosztem. Ale czy to oznacza, że jesteśmy ofiarami własnych dusz?

Dusza jest zjawiskiem wielowymiarowym, wielopoziomowym, wewnętrznie niespójnym. Rozciąga się od awatarów, które stworzyliśmy na Ziemi jako ludzie (np w wirtualnej rzeczywistości), poprzez nasze ludzkie (i nie tylko) wcielenia, poprzez dusze “lokalne”, te, które zdecydowały o naszych narodzinach, dalej przez dusze tych dusz, świadomości, które zdecydowały o narodzinach naszych dusz lokalnych, aż po poziomy dusz, które funkcjonują poza ograniczonymi systemami, żyją w nieskończoności i w jedności ze Źródłem. Świadomość rozciąga się od naszych zdjęć na Facebooku aż do samego Boga. I ta świadomość nie zawsze jest siebie świadoma. Części nas wiedzą o reszcie, części nie wiedzą, zapomniały lub wolą nie wiedzieć, bojąc się obudzenia i pozornej utraty tożsamości. W tym bogactwie poziomów, wymiarów, wersji równoległych i gęstości, nie jest trudno spotkać fragmenty naszej świadomości, które chcą grać w gry systemów ograniczonych (nazywanych matriksem). Czasami człowiek się obudzi, a część duszy nie.

Z mojej praktyki, jako coacha wielowymiarowego, obserwuję, jak często człowiek już wie, a dusza wciąż błądzi w jednej ze swoich warstw. Jako ludzie mamy nadzieję, że jak się lekcja dokona, to się na pewno wzrasta. Tymczasem obserwuję w pracy z klientami dość sporo pętli poziomych, gdzie lekcja dokonuje się, operator (dusza) resetuje system i startuje jeszcze raz. Jak oglądanie “Kevina” lub “Szklanej pułapki” w Święta. Co z tego, że już oglądaliśmy? Przeżyjmy to jeszcze raz!

Dopełnienie doświadczenia nie gwarantuje wzrostu. To kolejny cierpki łyk do przełknięcia. Nie tylko dusza robi, co chce, ale do tego będzie to robić, ile jej się podoba. Czy jednak tak musi pozostać?

Na początek zachęcam do uznania, że nie chcemy być spójni, dlatego nie jesteśmy. Uznajemy, że nie chcemy uznać “niesfornych fragmentów duszy”. Będzie nas kusić, aby wprowadzać pozytywne afirmacje, ale powinniśmy się powstrzymać i skupić na uznawaniu negatywnej, ukrytej prawdy, czyli skupić się na pracy z cieniem duszy. Gdy już uznamy, że nie chcemy wielowymiarowego siebie widzieć jako jedności, przechodzimy do uznawania, że to my sami robimy sobie pod górkę. Szukamy, prosimy wręcz o zgodę, że to nikt inny a my sami tworzymy sobie te przygody, że nieważne jak odległy i zagubiony fragment duszy krzyżuje nasze ziemskie plany, ten fragment to my. My nie widzieliśmy jego a on nas. Prosimy Siłę Wyższą o możliwość uznania naszego wielowymiarowego autorstwa danego zjawiska. Ja nazywam tę siłę Najwyższym Prawem - dusze od razu reagują na tę nazwę. Sprawdź sam, może dla Ciebie też zadziała. Proszę Najwyższe Prawo o pomoc z złagodzeniu mojej niezgody na to, że sam sobie stwarzam trudne doświadczenie. Proszę o pomoc w odzyskaniu świadomości mojego autorstwa tej trudnej sytuacji, w której się znalazłem. Proszę o pomoc w zobaczeniu, że nie jestem tylko ofiarą, że nie jestem tylko sprawcą. Proszę o pomoc w zobaczeniu, że jestem współtwórcą.

Zawsze staram się zaczynać pracę od Uznania. Uznanie jest przejawem Wolnej Woli. Uznanie pozwala mi połączyć się z częścią mojej świadomości wielowymiarowej, która zdecydowała się tworzyć mój dyskomfort na Ziemi. Chcę móc być stanie chcieć uznać nas za jedność. Chcę móc być w stanie chcieć. Chciałbym chcieć. Mówiąc tak, uznaję wszystkie części mnie, o których nie wiem, a które nie chcą tego, co ja, jako człowiek, chcę. Gdy już stanę się jednością z moim “kłopotliwym” fragmentem, mogę wspólnie łączyć się ze Źródłem nieskończonym, z Bogiem. Dopiero wtedy. Jednak zamiast przeprogramowywać tę część, otwieram ją na wyższe wymiary, gdzie nie ma ograniczeń, które sprowokowały pomysł na daną przygodę trudu.

Tutaj już nie szukam rozwiązań w obrębie tego, co dostępne na danym poziomie, bo to mnie doprowadzi do tego samego wyniku inną drogą. Potrzebuję wyjść poza zasady świata, który stworzył wrażenie, że muszę przeżyć dany problem. Chcę wyjść z płaskiej pętli, gdzie kręciłem się w kółko, powtarzając z pasją swoje doświadczenie. Pozostając na danym poziomie, nie dodając wymiaru do sytuacji, będę podporządkowany prawu równowagi, np. prawu karmy. Czy Bóg chce dla nas prawa karmy? Czy to nasze dusze stworzyły karmę, aby móc trzymać porządek w świecie, który zbudowały? Chcę wyjść z rachunków karmicznych, już nie dążyć do równowagi. Chcę dążyć do Boskiej Nieskończoności i Harmonii. Nieskończoności, która nie mieści się w prawach karmy, w prawach systemów ograniczonych.

Zapraszam moc Źródła, którą nazywam Najwyższym Prawem, aby pochłonęła matriks. Uznaję siebie jako współtwórcę systemów ograniczonych, symulacji, światów zamkniętych, sztywnych praw i reguł, które ograniczały Boską Nieskończoność. Potrzebuję do tego mojego Uznania, Poddania Się i Zaproszenia Siły Wyższej. To jest przejaw mojej Wolnej Woli. Wolna Wola to zasób, który mogę wygenerować samodzielnie. Energia Wolnej Woli jest potrzebna aby “rozbroić” dzieła Wolnej Woli, które mnie separują od Źródła. Najwyższe Prawo nie zadziała wbrew mojej Wolnej Woli, dlatego moim zadaniem jest Uznawać, Poddawać Się i Zapraszać. Pomoc przychodzi ze Źródła. Zapraszam pomoc, której nie muszę rozumieć. Otwieram się na pomoc, której nie muszę rozumieć. Powierzam siebie działaniu Najwyższego Prawa.

Po takiej lekturze można mieć pytania, jak to się ma do naszych problemów tu i teraz. Słyszę czasem stwierdzenia: “szanuję Twoje przekonania religijne, ale to nie rozwiązuje mojego problemu”. Nie jestem osobą religijną, wręcz przeciwnie, nadwymiar pragmatyczną. Cały system, który opisuję, ma bezpośrednie przełożenie na codzienną rzeczywistość. Używając tej techniki pracy ze świadomością można zmieniać swój charakter, aby nie musieć ze sobą walczyć lub zmuszać się do rzeczy dla nas dobrych, a odmawiać sobie lub wręcz wypierać, spraw, do których nas ciągnie, a które nam nie służą. Ten system myślenia, filozofię życia, stosuję, aby manifestować świadomie w zgodzie ze Źródłem i Najwyższym Dobrem. Jeśli dogadam się z moją Duszą i wspólnie będziemy otwierać się na Źródło, dostaniemy poczucie obfitości i spełnienia, którego nie mogłem dostać działając tylko w prawach ziemskich. Jestem wielowymiarowy, rozciągam się od mojego zdjęcia na FB aż do Nieskończoności Boskiej. Żyję w każdym wymiarze, w którym ożyłem. Przeze mnie i dla mnie manifestują się Dary Boskiej Nieskończoności. Skąd to wiem? Czuję się lepiej, coraz lepiej z dnia na dzień. Jestem zdrowszy z miesiąca na miesiąc. Coraz spokojniejszy i bardziej zadowolony. Czy mogę to udowodnić? Nie muszę. Sobie już udowodniłem, a nie jest moim zadaniem budzić czy zmieniać innych. Mogę tylko dzielić się moją historią, perspektywą i wrażeniami, a kto zechce spróbować, czy to działa, spróbuje bez udowadniania.

Wszystkich zainteresowanym takim podejściem, zapraszam do kontaktu david@spiritualcoaching.eu

Technikę, którą zaprojektowałem (która do mnie przyszła), nazywam Techniką Najwyższego Prawa (The Highest Law, THL). Miałem przyjemność szkolić i certyfikować Przewodników tej techniki, z którymi możecie nawiązać kontakt poprzez stronę: www.najwyzszeprawo.pl Na tej stronie znajdziecie informacje na temat sesji, szkoleń oraz innych form, jak możemy się spotkać. Zapraszam! David Weidemann

54 views0 comments

Recent Posts

See All