Search
  • Diana H. Chero

O byciu wszystkim

Dla tych, którzy przybierając nie swoje role nie biorą odpowiedzialności za siebie: swoją rolę, swoją moc, swoją iluzję separacji od Źródła.

Dla tych, którzy starają się być jednocześnie obojgiem rodziców, nauczycielem, powiernikiem, partnerem, opiekunem, rodzeństwem, szefem.

Dla tych, którzy uważają, że muszą się sklonować i być dostępni 24/7, aby wszystko było zrobione dobrze (czyli “po mojemu”).


Chcąc być wszystkim dla wszystkich stajemy się nikim dla siebie oraz stawiamy się ponad innych.


Odmawiamy im ich własnej boskości i starając się zastąpić Źródło, blokujemy sobie i innym dostęp do niego. Do miłości, do inspiracji, do witalności oraz innych boskich zasobów.

Blokujemy sobie również możliwość rozwoju, ponieważ już “jesteśmy wszystkim”. Nie będziemy w stanie przyjąć niczego w pełni: żadnej pomocy, odpowiedzi, inspiracji, pożywienia.


W efekcie powoli więdniemy, tracąc energię i wzdrygając się na myśl o czymkolwiek, co mogłoby nas kosztować najdrobniejszy wysiłek, bo przecież “już tyle robimy”.


Na przestrzeni naszych niezliczonych inkarnacji mieliśmy niezliczoną ilość mniej lub bardziej znaczących pozycji w rodzinie, w społeczeństwie, w naszej głowie. Często nie jesteśmy świadomi tego, jak wiele z tych ról staramy się przenieść na dane wcielenie. Potem “nie rozumiemy”, dlaczego musimy wszystkim matkować/ojcować, wszystkiego doglądać i o wszystkim pamiętać, bo jak nie my, to nikt inny.


Jak nie my, to świat się zawali albo gorzej…


Zrozumiemy, że inni dadzą sobie radę bez naszej “pomocy” i nie jesteśmy “potrzebni”. Nie dostaniemy już w ten sposób miłości. Separacja od Źródła stanie się jeszcze bardziej widoczna i trzeba będzie pogodzić się z tym, że to zaczęło się od naszej decyzji i również jest naszym dziełem.


Posiadając moc kreacji może nam się wydawać, że w takim razie nie musimy już o nic nikogo prosić, bo sami możemy stworzyć wszystko i być wszystkim, a wszystko jest w nas.


I tak i nie.


Jesteśmy jednocześnie wszystkim i niczym oraz wszystkim pomiędzy. Zwłaszcza tym “pomiędzy”, co tak trudno zdefiniować i o czym tak łatwo zapomnieć. Będąc oddzielonym od zasobu równowagi i harmonii łatwo jest nam miotać się od skrajności do skrajności, bo łatwiej jest ustać przy ścianie niż w dowolnym miejscu tego spektrum.

Dusza odejdzie od Źródła, aby zdefiniować siebie, ale przy okazji obrazi się na Źródło za niedostarczenie zasobów. Łatwo jest zapomnieć, że to wszystko było naszą decyzją. To jak wyprowadzić się od rodziców i mieć żal, że nie gotują, nie piorą, do snu nie utulą ani czynszu nie opłacą.


Skok w skrajność: “Nie potrzebuję nic od rodziców/od Źródła! Sam/a sobie wszystko zapewnię i jeszcze wszystkim pokażę!”.


Brak zaufania do innych i tego, co mogą Ci dostarczyć, to zakłócanie przepływu.

Jeśli nie mamy zaufania do innych, a “jesteśmy wszystkim”, to jesteśmy też innymi.

Czyli nie mamy zaufania do siebie ani do własnej mocy.

To kim w końcu jesteśmy?


"Jestem duszą, a dusza jest mną."


Tekst: we współpracy z David Weidemann

Pracę z zasobami boskimi przedstawiamy na drugim poziomie techniki Najwyższego Prawa (THL). Na szkolenie poziomu 1 w dniach 30-31 października (online) możecie zapisać się przez nasz sklep: www.sklep.goldenratio.org.pl

16 views0 comments

Recent Posts

See All